wtorek, 28 października 2014

Rozdział 2 : Za dużo. cz.1

Obudziło mnie,ostre światło południowego słońca. Czułam się wypoczęta jak nigdy dotąd.Otworzyłam oczy,ale to co ujrzałam nie było sufitem z mojego pokoju.Pomalowany przez Matta,na mój ulubiony niebieski kolor, tylko wysoki ,spadzisty taki jaki jest w kościele,z malowidłami aniołów,świętych ,itp. Momentalnie ,usiadłam i poczułam rozrywający ból z tyłu głowy. Krzyknęłam cicho,ale echo i tak się rozniosło po długim pomieszczeniu , z dwoma rzędami łóżek przy ścianach pokryte białą pościelą taką jaka, jest w szpitalu.Przez duże i wysokie okna,z witrażami wpadało kolorowe światło, to miejsce coraz bardziej przypinało mi kościół. Usiadłam,zwieszając nogi z łóżka,choć mój kark protestował jak tylko mógł.Usłyszałam strzyknięcie otwartych drzwi i ich zamykanie.Zaraz obok mnie, pojawiła się kobieta w czarnym swetrze,spodniach i butach na grubym obcasie. Ma kruczo czarne włosy,zielone oczy i przerażając bladą cerę.
-Połóż, się dla swojego dobra.-powiedziała kojącym głosem,a ja ją posłuchałam wygląda na kobietę w średnim wieku.Wtedy zobaczyłam jej towarzysza,mężczyzna o sinej skórze,zeszytych ustach,a zamiast oczu  miał tylko dwa wgłębienia,na jego skórze widniały dziwne atramentowe znaki taki same jak u kobiety.Jest ubrany w pergaminowe szaty. Zbladłam na jego widok ,ale się nie bałam.
-Nie bój się,to brat Marco jest cichym bratem. Ja jestem Zuzanna Blacksnow (wymyśliłam se ,a co.)prowadzę ,ten instytut-powiedziała pani Blacksnow z uśmiechem na twarzy.
-Nie boję się, ja nazywam się Maribella Shedoł- powiedziałam,zakrywając się kołdrą.''Pamiętasz,co się wczoraj stało?''Zapytał mnie głos w głowie,chyba należy do brata Marco,ale jak to możliwe?Niestety pamiętałam.
-Mama...-głos mi się załamał.
-Współczuję ci.-powiedziała pani Blacksnow ,kładąc rękę na moim ramieniu.
-A,co z Lili?-spytałam nie pewnie.''Nic,jej nie jest wróciła do swojego stada.''powiedział brat Marco w mojej głowie,co przyprawiało mnie o dziwne uczucie którego nie jestem w stanie opisać.
-Stada!?-zapytałam zdziwiona i zaskoczona.
-Twoja,przyjaciółka jest wilkołakiem nie wiedziałaś o tym?-zapytała mnie kobieta z lekkim zdziwieniem.
-Lili,wilkołakiem przecież one nie istnieją...Ałł - powiedziałam siadając czy wywołałam ból.''Istnieją''zapewnił mnie głos zakonnika.
-Wilkołaki,wampiry,ferie,wróżki,czarodzieje,syreny istnieją a ty , jesteś jedną z nich - oznajmiła mi poważnym głosem pani Zuzanna.
-Ja,ja jestem zwyczajną dziewczyną -nie dowierzałam to już dla mnie za dużo.  Właśnie straciłam matkę,a oni mi gadają że nie jestem człowiekiem. Za dużo nawet jak na 16 latekę."Ale, twoje sny nie są prawda ?" zapytał się mnie brat Marco,od tego że grzebał mi     w myślach,zaczyna mnie  głowa boleć. Miał racje moje  sny nie są normalne,śniło mi się to kiedyś ,ale wtedy tego nie rozumiałam teraz też nie.
-Tak.-odpowiedziałam patrząc na swoje zakryte nogi.Nagle poczułam się zmęczona. To musi być sen, zaczęłam sobie wmawiać bez przekonania. Wiedziałam,że to co się wczoraj stało to nie był sen , moja mama nie żyje, Lili jest wilkołakiem, a ja...
-a ja, kim jestem?-spytałam patrząc to na cichego brata , to na panią Zuzannę, pogubiona w tym wszystkim.
-Jeszcze nie wiemy-odpowiedziała mi spokojnie ciemno włosa kobieta.''Według mnie,jesteś jakimś rodzajem czarownik,ale nie wiadomo jakim ''. Oznajmił mi brat Marco. Westchnęłam,oswajając się z tym wszystkim.
-Rozumiem,co teraz ze mną?-zapytałam znużona ,spoglądając na panią Blacksnow. Która,zastanawiała się widocznie nad odpowiedzią.
-Możesz, zostać w instytucie tak długo jak to będzie potrzebne-powiedziała z czułym uśmiechem i pogłaskała mnie delikatnie po głowie.
-Dobrze,zostawicie mnie samą jestem zmęczona.-powiedziałam znużonym głosem, a ci bez słowa wyszli, a mnie zaczęło dręczyć pytanie. Kim ,tak naprawdę jestem?
_____________________________
 Druga część, będzie jutro albo w czwartek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz